
Mike Patton na scenę moich muzycznych zainteresowań wkroczył już dobre kilka lat temu – dokładnej daty wam nie podam, ale początek drugiego stulecia to najlepszy możliwy strzał. Jak wszyscy, zaczynałem od Faith No More. Zespół (jak dla mnie, choć pewnie wielu mnie opluje) uzyskał swoją wielkość na Angel Dust a potem już tylko ciągnąc do niebios, świetnym i prze-genialnym King For A Day... Fool For A Lifetime zarysował nowe horyzonty muzyczne. Po tym, jak zespół się rozpadł, wszyscy jego członkowie ruszyli we własnych kierunkach. Patton rzucił się w artystyczny...
Czytaj dalej

W czasie moich ostatnich muzycznych eksploracji nie odkrywam zbyt wielu dźwięków godnych zainteresowania. Czasami trafi się coś, co na dłużej przykuje moją uwagę, ale nie da się porównać tego do moich dawniejszych fascynacji muzyką (jak choćby Nosowską czy Illusion sprzed kilku lat). Tym bardziej wartościowym dla mnie jest nieustające zauroczenie Roisin Murphy i zespołem w którym zaczynała swą karierę - Moloko. Roisin to przeurocza pani z Irlandii, która kilkanaście lat temu na sławetnej w pewnych kręgach imprezie zagadała uroczego gościa mówiąc: „C...
Czytaj dalej